A core dump is the recorded state of the working memory of a computer program at a specific time, generally when the program has terminated abnormally--crashed. --from Wikipedia
RSS
poniedziałek, 04 czerwca 2007
Wisi na ścianie i płacze...

W sobotni wieczór szukałem playerka pod Debiana, który obsługiwałby również windowsowe WMV. Wyguglałem sobie, że potrafi to mplayer. dselect pokazał, że owszem, jest taki pakiet - fajnie, instalujemy. Ale tu niespodzianka: okazało się, że trzeba zamienić X-y na nową, etchową wersję. A tego nie chciałem robić, bo coś tam jest pokręcone w zależnościach i się gryzła z FAM-em.

Rzut oka w pomoc dselecta - jak tu przywrócić poprzedni stan listy pakietów? Pomoc pokazuje, że jest do tego klawisz, więc naciskam. I... niespodzianka: gwiazdki przy wszystkich pakietach zmieniły się na n. Ciekawe, co to znaczy? Wyszedłem z dselecta, wszedłem znowu - to samo. No, cóż... Skoro to nie pomogło, to może pomoże upgrade całości do Etcha? Bo przecież niemożliwe, żeby gryzł się z własnym FAM-em?

Cóż, trzecia w nocy, wiec zapuściłem pobieranie - 735 pakietów trochę  się ciągnie, a potem jeszcze rozpakowanie, instalacja, konfiguracja. W sumie koło południa wszystko zadziałało. Wypróbowałem na szybko mplayera - fajny, chociaż na początku ciężko było ustawić właciwy kodek. No dobra - to poinstalacyjny restart całości... i zonk.

Po pierwsze, X-y nie dogadują się z monitorem. Ciekawostka - poprzednio działało. Po drugie, jądro nie widzi połowy sterowników - m.in. USB i karty sieciowej. O ile mogę odżałować chwilowy brak USB, o tyle ciężko cokolwiek zrobić, jak sieć nie działa, bo nie da się wyguglać, czemu właściwie nie działa. :-> Krótko mówiąc, SNAFU. A tu czas goni... Serwer jabbera nie chce wstać... Co robić?

Rozwiązanie  najprostsze - reinstalacja całości. Zrzuciłem na wszelki wypadek wszystkie dane na drugi dysk, zapuściłem instalację Etcha od zera, z płytki. Instalator graficzny jest całkiem przyjemny, ale ma wadę odziedziczoną po konsolowym: w czasie gdy pobiera i rozpakowuje co większe pakiety, wymagające paru decyzji użytkownika względem konfiguracji, pokazuje pustą stronę. A właśnie wtedy przydałby się pasek postępu albo choćby komunikat, o czym właściwie w danym momencie myśli instalator. (No chyba że o elektrycznych owcach, to ja przepraszam...) 

Instalacja skończona. Włączam - i operacja sie udała, ale pacjent nadal nieprzytomny. Znaczy, sieć działa, USB widać, ale X-y dalej się nie dogadują z monitorem... 

Parę wniosków na szybko:

1) Nie bawić się w oglądanie filmów, jak robota czeka.

2) Czytać mana dselecta do poduszki (a nie dopiero, jak coś pójdzie nie tak) i nauczyć się na pamięć.

2a) ... i eksperymentować na mniej krytycznych pakietach. 

3) Patrzeć, na co dokładnie się klika (bo możliwe, że sam sobie wyciąłem jakiś potrzebny pakiet na początku, próbując odwołać instalację mplayera).

4) Jeśli coś działa, nie poprawiać. :-P

5) Zapisywać sobie gdzieś na boku konfigurację różnych krytycznych sterowników i programów - przynajmniej będzie wiadomo, co jest nie tak...

6) Przekompilować serwer jabbera na maszynkę z Pentium 133, robiącą za router: wtedy w sieci lokalnej będzie sobie mogło padać, co tylko chce. :->

 

 

piątek, 01 czerwca 2007
Prezent na Dzień Dziecka? :-)

Kilka miesięcy temu pojawił się w Internecie film, prezentujacy nowy interfejs do przekazywania poleceń dotyczących obróbki informacji wizualnej:

 

 

Wczoraj dostałem link do kolejnego filmu. Tym razem pomysł firmuje Microsoft, a realizacja wydaje się bardziej wygodna:

 

 

 



W pierwszym filmie widzimy pionowo ustawiony ekran - trzeba się nieźle namachać rękami. Brak też komunikacji między urządzeniami: pokazana w drugim filmie idea pokazywania na blacie zdjęć z pamięci aparatu i przeciągania ich do komórki jest wstrząsająco prosta. Ale już nawigowanie oburącz po sciennej mapie w pierwszym filmie powala na kolana.

Parę lat temu rozmawiałem z kimś o interakcji człowieka z komputerem- i nagle skojarzyłem, jak straszliwie ogranicza ją dostępny interfejs: w jedną stronę mamy ekran i głośniki, ale w drugą tylko klawiaturę i joystick, mysz lub tablet. Mysz niby jest intuicyjna, ale ma tylko dwa stopnie swobody. Jakiś czas temu dodano gesty myszą, które jednak zbyt intuicyjne nie są - np. naśladują pierwsze litery angielskich poleceń.

 

A tu obrabia się informację oburącz, obiema dłońmi, wszystkimi palcami. Dwa palce to już cztery stopnie swobody, a wszystkie operacje oburącz mają ich parędziesiąt.

Wyobraziłem sobie na przykład obróbkę filmu przy takim stole montażowym: ciecie fragmentów, wybór klatek, montaż i synchronizacja dźwięku - w paru ruchach. Dotykowy wyświetlacz obok kierownicy samochodu, zintegrowana mapa z GPS: pokazujesz, gdzie i którędy chcesz jechać, zamiast stukać w klawisze...

Co jeszcze taka dotykowa inteligentna powierzchnia może zmienić w naszym życiu?

Skoro za paręnaście miesięcy ma być dostępny e-papier, to ile czasu zajmie wbudowanie w niego czujników dotyku? Kiedy i za ile będzie sobie można kupić kawałek inteligentnej tapety do oklejania różnych powierzchni? Choćby, jak mówią w tym drugim filmie, blatów kuchennych?

Kiedy pojawią się lodówki z dotykowym ekranem, który na bieżąco wyświetla widok wnętrza? Gdzie wystarczy parę ruchów palcami, by się dowiedzieć, ile czego się w niej znajduje, lub zamówić zakupy?...

Jak wiele czasu trzeba, żeby powierzchnia ekranu - czy czegokolwiek - skanowała odciski palców na bieząco? Żeby nie trzeba się było bawić w podpisy, karty kredytowe czy dostępowe? Żeby samo przyłożenie ręki do drzwi wystarczało, aby je otworzyć?

O tym wszystkim czytaliśmy już całe lata temu - w powieściach science fiction. A teraz nagle jest na wyciagnięcie ręki. Prezent na Dzień Dziecka dla fanów sf?... ;-)

P.S. Gazeta proponuje blogowiczom konkurs na opis wymarzonego Dnia Dziecka. Hm... Ale co tu pisać, gdy marzenia stają się rzeczywistością? ;-) 

 

Archiwum